W szkołach wojskowych Sił Zbrojnych Ukrainy prawie znikła jedna grupa wiekowa: szczegóły z Sztabu Generalnego.


Ukraińskie centra wojskowe zatrzymały mobilizację osób powyżej 50 roku życia
Obecnie w ośrodkach szkoleniowych Sił Zbrojnych Ukrainy pozostało mniej niż dziesięciu zarejestrowanych mobilizowanych osób w wieku 50+. O tym poinformował źródło w Głównym Zarządzie Doktryn i Szkolenia Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy.
Powodem takiej sytuacji jest to, że dowództwo Wojsk Lądowych nakazało zakończenie przymusowej mobilizacji mężczyzn po 50 roku życia zgodnie z wewnętrznym rozporządzeniem z końca września. Według źródła, „starsi ludzie nie są w stanie wykonywać zadań bojowych na linii kontaktu ze względu na swoje cechy fizyczne i przewlekłe choroby, a brygady bojowe nie chcą przyjmować takich osób”. Centra szkoleniowe przygotowują kadrę właśnie dla brygad bojowych.
Niemniej jednak Centrum Kontaktowe do Spraw Mobilizacyjnych wciąż może powoływać mężczyzn w wieku 50-59 lat, którzy mają deficytowe specjalności wojskowo-księgowe, niezbędne w Siłach Zbrojnych, takie jak spawacze, mechanicy pojazdów ciężarowych, łącznicy itp.
Przypomnijmy, że w Ukrainie wiek mobilizacyjny wynosi od 18 do 60 lat
Podczas posiedzenia Rady Najwyższej została przyjęta ustawa nr 11379-d dotycząca odbywania służby wojskowej podczas mobilizacji dla osób niepełnoletnich. Jednak sekretarz Komitetu Rady Najwyższej ds. Bezpieczeństwa Narodowego, Obrony i Wywiadu Roman Kostenko wyraził opinię, że wiek mobilizacyjny w Ukrainie powinien zaczynać się od 20 lat.
Czytaj także
- Córka Liny Kostiuk opowiedziała o stanie pisarki przed 95. rocznicą
- On stał się pierwszą ofiarą w nowoczesnej wojnie rosyjsko-ukraińskiej. Przypomnijmy sobie Serhija Kokurina
- Jedna z decyzji USA może być katastrofą dla ekologii Kanady
- Kroki i zniesienie sankcji wobec Rosji? CPD ostrzega przed fałszywkami wokół rozmów Trumpa z Putinem
- Dlaczego niektórzy Ukraińcy wciąż chodzą do Moskwy? Ksiądz PCU podał proste wyjaśnienie
- Wykonywał zadania bojowe w Donbasie i na Charkowszczyźnie. Przypomnijmy Dmitrija Rostowcewa